RWF vs FWF – porównanie fotelików samochodowych. Co mówią testy ADAC, statystyki i praktyka?
Cześć,
Dziś zajmiemy się porównaniem fotelików samochodowych: RWF (tyłem do kierunku jazdy) oraz FWF (przodem do kierunku jazdy). Od razu też wyjaśnię, dlaczego nie będę polecał fotelików z osłoną tułowia (czyli tzw. „z półką”) – bo po ostatnim wpisie dostaliśmy naprawdę dużo telefonów i wiadomości w tym temacie.
Zaczniemy od podstaw, czyli statystyk wypadków drogowych z 2024 roku:
Wypadki drogowe – raporty roczne: Link
I teraz najważniejsze wnioski:
Najczęstsze są uderzenia boczne
ALE… to zderzenia czołowe mają najwyższy współczynnik śmiertelności – aż 19,5% z około 2,2 tyś takich zdarzeń.
Dla porównania: w uderzeniach bocznych to około 18,4% ale z ponad 7tyś. takich zdarzeń.
Najniższą śmiertelność mają uderzenia w tył pojazdu – 8,6%
I to są dane dotyczące najgorszego scenariusza – śmierci. Nie mówimy tu nawet o liczbie rannych, a tych jest wielokrotnie więcej.
Dochodzi do tego jeszcze:
uderzenie w przeszkodę (np. drzewo)
dachowanie
To łącznie około 3000 takich przypadków w skali roku. I pamiętajmy że mowa tylko o 2024 roku.
Jak się to czyta i analizuje… to naprawdę daje do myślenia.
I szczerze – mnie to przeraża, ile tragedii wydarzyło się tylko w jednym roku.
Wyrazy ogromnego współczucia dla wszystkich rodzin, które to dotknęło. Trudno sobie nawet wyobrazić, przez co przechodzicie – ból, bezsilność i pustkę, które zostają po takich tragediach. Z całego serca życzę Wam siły, wsparcia bliskich i choć odrobiny spokoju w tym niezwykle trudnym czasie.
Teraz przejdźmy do sedna.
Bazując na:
statystykach,
testach zderzeniowych (np. ADAC, Test Plus),
ale też tym, co widziałem na żywo podczas testów u producentów takich jak Axkid, BeSafe czy Avionaut,
mogę Wam to wszystko poukładać w prosty i konkretny sposób.
Porównujemy 3 typy fotelików samochodowych:
RWF – tyłem do kierunku jazdy
FWF – przodem do kierunku jazdy
FWF z osłoną tułowia (z półką) i poduszką
I na tych trzech rozwiązaniach się skupimy.
Zadajmy sobie kilka podstawowych pytań, które realnie mają znaczenie dla bezpieczeństwa dziecka:
Jak fotelik zachowuje się przy zderzeniu czołowym?
Jak radzi sobie przy zderzeniu bocznym?
Co się dzieje przy uderzeniu w tył pojazdu?
Jak wygląda sytuacja przy uderzeniu w stałą przeszkodę (np. drzewo)?
I co w przypadku dachowania?
I teraz przejdziemy przez to krok po kroku – bez teorii, bez marketingu, tylko realne sytuacje i to, co faktycznie ma znaczenie.
RWF- czyli tyłem do kierunku jazdy
I od razu ważna rzecz – fotelików RWF, a także obrotowych z możliwością jazdy tyłem, jest dziś najwięcej na rynku. To nie jest przypadek. Wynika to wprost z przepisów, które mówią jasno: dziecko powinno jeździć tyłem do kierunku jazdy minimum do 15. miesiąca życia. I to jest punkt wyjścia do całej tej rozmowy.
Ale dobra – przejdźmy do konkretów i do tego, co naprawdę ma znaczenie.
1. Zderzenie czołowe
I tutaj naprawdę nie ma o czym dyskutować – RWF wygrywa bez dwóch zdań. Nie dlatego, że ktoś tak mówi, tylko dlatego, że tak działa fizyka.
W momencie zderzenia dziecko „leci” do przodu. W foteliku ustawionym tyłem nie zatrzymują go pasy ani żadne dodatkowe elementy – tylko cały fotelik przyjmuje na siebie energię uderzenia. Plecy, głowa, szyja – wszystko opiera się o konstrukcję i ta energia rozkłada się na dużą powierzchnię.
Nie mamy sytuacji, że jedno miejsce dostaje „cały strzał”.
I to nie jest teoria z ulotki producenta. To potwierdzają testy ADAC, Test Plus, prawa fizyki ale też – i dla mnie to najważniejsze – realne historie. Przez te wszystkie lata nie spotkałem się z sytuacją, żeby dobrze dobrany i poprawnie zamontowany RWF zawiódł w takim scenariuszu. Za to kilka razy miałem telefon od rodziców po wypadku… i to były rozmowy, których się nie zapomina. Zwykłe „dziękuję” mówi naprawdę dużo.
Dlatego jeśli ktoś mnie pyta, czy warto wozić dziecko tyłem jak najdłużej – to odpowiedź jest prosta. Tak. I to nie „do kiedy trzeba”, tylko tak długo, jak tylko się da.
2. Zderzenie boczne
Tu wiele osób spodziewa się, że będzie gorzej, a jest wręcz przeciwnie. RWF wypada bardzo solidnie. Przeglądając testy i różne przypadki, widać jedną rzecz – dużą powtarzalność wyników. Może nie zawsze jest spektakularnie „najlepszy na papierze”, ale jest stabilny i przewidywalny.
W testach trzyma poziom – a w realnym życiu dochodzi jeszcze jeden plus który będzie przemawiał za rwf. Przy uderzeniu bocznym ważne jest by głowa dziecka była w zagłówku jak wiadomo dziecko to nie manekin i tej głowy nie opiera cały czas. W momencie przed uderzeniem kierowca instynktownie włączy hamulec w podłogę i co wtedy się dzieje? W RWF głowa dziecka automatycznie schowa się w zagłówek zaś w FWF z niego wypadnie nawet jeśli była w nim oparta.
No i temat, który zawsze wraca jak bumerang.
3. Uderzenie w tył pojazdu
Tu przeciwnicy RWF najczęściej mówią: „no dobra, ale co wtedy?”. To jest ten moment, gdzie trzeba uczciwie powiedzieć: nie jest to idealny scenariusz. Ale… trzeba spojrzeć szerzej.
Po pierwsze – statystyki. Uderzenia w tył zdarzają się często, ale mają zdecydowanie niższy współczynnik śmiertelności. Dlaczego? Bo to zupełnie inna fizyka zdarzenia. Mamy dwa pojazdy, jeden wjeżdża w drugi, ale często już hamuje, a ten drugi zaczyna się przemieszczać do przodu. Energia częściowo się rozprasza. To nie jest nagłe zatrzymanie „na ścianie”. Okej statystycznie tych uderzeń jest najwięcej ale nas interesują NAJGROŹNIEJSZE a nie NAJWIĘCEJ.
I właśnie dlatego konstrukcja fotelików RWF jest taka, a nie inna. Rama antyrotacyjna, pasy kotwiczące – to wszystko ma za zadanie przejąć tę energię i kontrolować ruch fotelika. Chodzi o to, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której fotelik „złoży się” do tyłu.
Tutaj mogę Wam podesłać bardzo dobry artykuł – autorem jest jeden z moich mentorów, osoba, która zaraziła mnie jazdą tyłem i całym podejściem do bezpieczeństwa dzieci. Jeśli chcecie wejść głębiej w temat, to naprawdę warto to przeczytać:
LINK: blogspot.com
4. Uderzenie w coś stałego, np. drzewo
Tu nie ma miejsca na kompromisy. Statystyki są brutalne – ponad 28% takich zdarzeń kończy się śmiercią. Łatwo zrozumieć dlaczego. Samochód przyjmuje całą energię, nie ma gdzie jej oddać. Drzewo się nie przesunie, nie „odda” uderzenia.
I właśnie w takich sytuacjach znowu widać przewagę RWF. Dokładnie z tego samego powodu co przy zderzeniu czołowym – energia nie trafia punktowo w dziecko, tylko rozkłada się na cały fotelik.
Zwłaszcza że na zdjęciu z Polanowa dobrze widać, jak potrafi zachować się RWF nawet przy bardzo poważnym uderzeniu.
















5. Dachowanie
I tu ciekawostka – to nie jest najczęstszy scenariusz, ale nadal bardzo groźny. W 2024 roku mieliśmy około 2 000 takich zdarzeń. Fotelik rwf jest bardzo przewidywalny,trzyma dziecko prawidłowo a jego konstrukcja która jest zakotwiczona z obu stron do samochodu realnie pozwala na obroty bez obrażeń ciała. (Trochę jak na rollercoaster tylko mniej przyjemnie z większym przeciążeniem) ,ale lepiej dachować niż uderzyć w drzewo bo każdy obrót pojazdu wytrąca energię. W tym typie zdarzenia bardzo ważne jest by w samochodzie nie było luźno położonych rzeczy typu : telefon,butelka z wodą,zakupy etc.. a pasy były poprawnie zapięte u każdego pasażera.
FWF – czyli fotelików przodem do kierunku jazdy.
I od razu ważna rzecz – prawo pozwala wozić dziecko przodem już po 15. miesiącu życia. I niestety… to jest moment, w którym wiele osób przesiada dziecko za wcześnie, myśląc, że „już można, więc jest bezpiecznie”.
No to sprawdźmy, jak to wygląda w praktyce.
1. Zderzenie czołowe
Powiem wprost – żle.
I wiem, że to mocne słowo, ale inaczej się tego nie da ująć.
Dlaczego? Bo są tu dwie kluczowe rzeczy.
Po pierwsze – FWF nie wybacza błędów.
A błędy zdarzają się cały czas.
Kurtka zimowa, niedociągnięte pasy, źle ułożone pasy… i nagle okazuje się, że w momencie uderzenia dziecko nie jest trzymane tak, jak powinno. W skrajnych sytuacjach może dojść nawet do wysunięcia się dziecka z fotelika, a w „lżejszym” scenariuszu do bardzo poważnych przeciążeń całego odcinka – od głowy aż po dolną część kręgosłupa.
Druga rzecz – sama fizyka zderzenia.
Ciało zatrzymują pasy, ale głowa leci dalej i to właśnie wtedy największe siły działają na szyję.
Zobaczcie to na filmie:
I jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda to w realnych sytuacjach, to niestety takich historii jest naprawdę dużo:
– „Uratowali trzylatkęn której glowa oderwała się od kręgosłupsa w Rędzikowie” – LINK
– „ Tragiczny wypadek pod Chodzieżą” – LINK
Co na to testy?
Wyniki są… średnie.
Dlaczego? Bo większość fotelików FWF to tzw. multigrupy i są testowane na różnych manekinach – od mniejszych do większych dzieci. I wychodzi z tego taki mix: raz jest lepiej, raz gorzej, finalnie wychodzi przeciętny wynik bezpieczeństwa.
2. Zderzenie boczne
I tutaj zaczyna się robić ciekawie.
Bo wyniki są bardzo różne – od przeciętnych po naprawdę dobre.
Problem w tym, że nie ma tu stabilności. Wszystko zależy od konkretnego modelu i marki. I czasami można się zdziwić, bo nawet topowe modele potrafią świetnie wypaść w testach, a w codziennym użytkowaniu… już niekoniecznie, dlaczego? Bo testy uderzeń bocznych w laboratorium na manekinach bardzo słabo odzwierciedlają prawdziwe życie. Producent fotelika wie jak przebiegnie test w laboratorium pod jakim kontem i z jaką siłą fotelik dostanie „strzała” a czy my to wiemy w życiu prawdziwym? Czy wypadek,kąt uderzenia czy siłę jesteśmy w stanie przewidzieć? Oczywiście,że nie. Producent fotelika wie,jakie będzie uderzenie w laboiratorium dlatego wie jak skonstruować ochronę boczną tak by fotelik uzyskał dobrą ocenę 😉 no więc co wiemy na pewno? Opisaliśmy to już przy RWF „ Przy uderzeniu bocznym ważne jest by głowa dziecka była w zagłówku jak wiadomo dziecko to nie manekin i tej głowy nie opiera cały czas. W momencie przed uderzeniem kierowca instynktownie włączy hamulec w podłogę i co wtedy się dzieje? W foteliku przodem z najlepszą ochroną głowa wyleci poza obszar chroniony,w foteliku tyłem nawet jeśli głowa była „ na kolanach” to wróci do bezpiecznej strefy czyli zagłówka.
3. Uderzenie w tył samochodu
Teoretycznie – to powinna być mocna strona FWF.
I tak, w pewnym sensie jest.
Ale wracamy do statystyk – uderzenia w tył mają niższy współczynnik śmiertelności i często przebiegają zupełnie inaczej niż zderzenia czołowe czy z przeszkodą.
Dlatego ciężko powiedzieć, że FWF ma tu jakąś ogromną przewagę.
Minimalnie na korzyść FWF… ale czy to robi realną różnicę jeśli chcemy patrzeć na wypadki te najgroźniejsze a nie te najczęstsze ale najmniej groźne.
4. Uderzenie w coś stałego, np. drzewo
I tu niestety wracamy do tego, co było przy zderzeniu czołowym.
To jest scenariusz, który nie wybacza błędów.
I powiem szczerze – znam kilka takich historii. I to są bardzo ciężkie historie.
W takim zderzeniu ciało dziecka zatrzymują pasy, a cała reszta energii idzie w szyję i kręgosłup.
5. Dachowanie
Tutaj sytuacja wygląda podobnie jak w RWF.
Najważniejsze są 5-punktowe pasy, które trzymają dziecko w foteliku i stabilizują jego ciało.
Natomiast z moich obserwacji i tego, co widziałem, lepiej wypadają foteliki RWF montowane pasem samochodowym – są bardziej „sztywne”, mają więcej punktów podparcia i mniej pracują w trakcie zdarzenia.
FOTELIKI Z OSŁONĄ TUŁOWIA- tzw. z półką i osłona z airbag
1. Zderzenie czołowe
I tu niestety, moim zdaniem, nie wygląda to dobrze. Mowa o klasycznej osłonie tułowia. Dlaczego? Bo choć wiele osób lubi powoływać się na testy ADAC i chwalić takie rozwiązania jako bardzo bezpieczne, to trzeba pamiętać o jednej ważnej rzeczy – dziecko to nie jest manekin testowy. A to robi ogromną różnicę.
Tego typu rozwiązanie generuje duże obciążenie w okolicy brzucha, a reszta ciała jest wyrzucana do przodu. Pisałem już o tym w poprzednim wpisie i tam też dobrze widać to na filmie, więc jeśli jeszcze go nie czytaliście, to naprawdę zachęcam do zapoznania się z tamtym materiałem.
A jeśli chodzi o foteliki z wbudowaną poduszką powietrzną, to zamiast od razu zachwycać się technologią, warto zadać sobie kilka prostych pytań.
Co jeśli w chwili wypadku dziecko leżało, zasnęło albo opierało się całym ciałem o osłonę tułowia z poduszką?
Nie ma na ten temat ogólnodostępnych testów
Co jeśli dziecko miało coś w buzi albo trzymało coś w ręce? A przecież wszyscy dobrze wiemy, że dzieci w samochodzie często jedzą, piją, oglądają, bawią się czymś.
I znowu Nie ma na ten temat ogólnodostępnych testów
Co jeśli źle dociśniemy taką osłonę, bo dziecku jest niewygodnie, za ciasno albo po prostu za gorąco?
Znów – Nie ma na ten temat ogólnodostępnych testów
Co jeśli czujnik będzie uszkodzony albo poduszka otworzy się nie wtedy, kiedy trzeba?
Pewnie sama technologia była testowana, ale to nadal jest elektronika zamknięta w foteliku samochodowym, a elektronika – jak wszystko – po prostu potrafi zawieść.
I pewnie zauważycie moją niechęć. Ale to nie jest niechęć „bo tak”. To po prostu za dużo niewiadomych. A mówimy o dzieciach, nie o laboratorium i nie o manekinach. Dlatego ja osobiście nie przewoziłbym swoich dzieci w takim rozwiązaniu. I tyle. Mam do tego prawo, tak samo jak Wy macie prawo mieć inne zdanie i wozić tak swoje dzieci. Ja po prostu patrzę na to z perspektywy szerszej niż same testy w laboratorium i zbyt wielu znaków zapytania.
Oczywiście ktoś powie w samochodzie dorosły też ufa poduszce – tak i nie. Po pierwsze poduszka działa i pomaga z tym się zgadzam, wymiany wadliwych poduszek zdążają się? A no zdążają. Czy dorosły jest zapięty osłoną tułowia? No nie , ma pas. Czy poduszka w pewnych przypadkach zrobi więcej krzywdy niż pożytku? Tak. Dlaczego??? Poduszki jak foteliki są testowane w warunkach laboratoryjnych. Manekin idealnie siedzi, rączki obie na kierownicy, symulacja idealnego uderzenia. W życiu? Wystarczy skrzyżowana ręka na kierownicy i wyniki testów poszły by psu w .. budę. Niestety taka narracja w życiu codziennym jest często widziana, nie zachowujemy się jak manekiny. Zatem jaka jest różnica między airbagiem w kierownicy a tym w foteliku? Osoba z niego korzystająca! My jako dorośli mniej się ruszamy niż dzieci. Prowadząc pojazd jesteśmy bardziej zmuszeni do trzymania jednej i tej samej pozycji- zatem większa przewidywalność w życiu prawdziwym.
2. Zderzenie boczne.
Starsze generacje takich fotelików wypadały raczej kiepsko. W nowszych wersjach jest lepiej, to trzeba uczciwie powiedzieć. Tylko problem jest inny – tych modeli na rynku jest bardzo mało. Naprawdę trudno je sensownie porównać między sobą, bo takich rozwiązań jest dziś tyle, że można je policzyć na palcach jednej dłoni. I to też już samo w sobie o czymś mówi, a reszta z życia wzięta to ten sam wniosek co przy FWF.
3. Uderzenie w tył samochodu.
I tutaj dla mnie największym znakiem zapytania pozostaje właśnie poduszka powietrzna wbudowana w osłonę tułowia. Bo nikt tak naprawdę nie wie, jak dokładnie zachowa się taki system przy różnym ułożeniu dziecka. A przecież dziecko nigdy nie siedzi jak manekin. Raz śpi, raz się przekrzywi, raz się schyli, raz oprze na boku. I tyle. Ciężko powiedzieć coś więcej, bo po prostu jest tu za dużo niewiadomych.
4. Uderzenie w coś stałego, na przykład w drzewo.
I tu przyznam szczerze – długo się zastanawiałem, co napisać. Bo im dłużej myślę o tych rozwiązaniach i im więcej czytam różnych materiałów dostępnych dla mnie i dla Was, tym bardziej utwierdzam się w jednym dla mnie to po prostu nie ma sensu. Jest za dużo niewiadomych. Za dużo sytuacji, w których może być gorzej niż przy zwykłych pasach wewnętrznych. Oczywiście, teoretycznie może się też zdarzyć, że w jakimś jednym scenariuszu wyjdzie lepiej. Ale właśnie o to chodzi – teoretycznie. A ja wolę rozwiązania, które są bardziej przewidywalne i sprawdzone. Dlatego w porównaniu do RWF ten typ fotelika nie ma szans lepiej chronić, jedyne co temu przeczy to nota z testu ADAC. Czego nie ma w porównaniu do RWF ?
– Test plus (najbardziej rygorystyczny test na świecie)
– nie znam historii żadnego wypadku z życia prawdziwego w którym uratował życie dziecka, w przypadku RWF takich historii jest wiele np.
„W wypadku pod Elblągiem z całej rodziny przeżyła tylko mała dziewczynka. Uratował ją fotelik”
Przeczytaj więcej: LINK
w porównaniu do FWF mnie nie przekonuje mimo dobrych wyników laboratoryjnych brak przewidywalności w życiu prawdziwym.
5. Dachowanie.
I to od zawsze była jedna z największych słabości osłony tułowia, bo istniało realne ryzyko wypadnięcia dziecka w trakcie dachowania. Liczne testy to potwierdzały. Dlatego też w USA i u wielu producentów widać było, że ta technologia nie była dalej mocno rozwijana.
A co z aktywną poduszką powietrzną? Tu znowu dochodzimy do tego samego problemu – nie znalazłem jasnych informacji, producent mówi o przeprowadzeniu 1500 testów ale ani z nich filmów ani informacji zewnętrznych ogólnodostępnych jak taki system zachowa się przy dachowaniu i czy uruchomi się w takim scenariuszu. A jeśli zaczniemy sobie wyobrażać sytuację wyciągania dziecka z auta po wypadku i nagłe odpalenie takiego systemu? Nie wygląda to dobrze.
I właśnie dlatego ja do fotelików z osłoną tułowia podchodzę bardzo ostrożnie. Nie dlatego, że chcę coś na siłę skrytykować. Tylko dlatego, że przy bezpieczeństwie dzieci wolę rozwiązania, które są dla mnie bardziej przewidywalne, bardziej zrozumiałe i po prostu mniej problematyczne. A tutaj tych znaków zapytania jest dla mnie zdecydowanie za dużo.
Podsumowanie
Jak sami widzicie, RWF nie jest rozwiązaniem idealnym – ale daje coś, czego inne foteliki po prostu nie oferują: pewność i powtarzalność. A właśnie o to w bezpieczeństwie chodzi najbardziej.
Dlatego niezależnie od tego, czy macie fotelik RWF montowany wyłącznie tyłem do kierunku jazdy, czy fotelik obrotowy z możliwością jazdy tyłem – to jest dobry wybór. Naprawdę dobry.
I za to należą się Wam ogromne gratulacje.
Co z pozostałymi opcjami?
Starałem się wytłumaczyć to jak najprościej i najbardziej konkretnie – bez marketingu, bez straszenia, tylko na podstawie faktów, testów i realnych sytuacji. Dlaczego nie warto wozić 2-, 3- czy nawet 4-letniego dziecka przodem do kierunku jazdy.
Ale na końcu i tak decyzja należy do Was.
Ja mogę tylko dać wiedzę, doświadczenie i swoje spojrzenie –
a Wy robicie z tym to, co uznacie za najlepsze dla swojego dziecka.
Niech wiedza będzie z Wami 😉
Ten wpis powstał wspólnie – Daniel i Renata.